Rekomendacja S a kredyty mieszkaniowe
2010-08-06 00:14
Przeczytaj także: Nowa Rekomendacja S gwarancją bezpieczeństwa?
Dzienniki prześcigają się w kreowaniu koszmarnej przyszłości rynku kredytów konsumenckich, nad którym za chwilę zawiśnie już znienawidzona choć jeszcze nie obowiązująca Rekomendacja T. Ma ona – zdaniem niektórych publicystów – budzić lęk zarówno w klientach (żadnych kredytów ratalnych, zawiłe i długotrwałe procedury udzielania kredytów gotówkowych, utrudniony dostęp do kredytów hipotecznych itd.), jak i w bankach (klienci za chwilę przestaną spłacać raty i zacznie się druga fala kryzysu) oraz… w deweloperach. Nic bardziej bzdurnego.Rekomendacja nie wprowadzi ani żadnych drastycznych zmian w procedurach bankowych (te zostały wprowadzone już kilkanaście miesięcy temu), ani nie ograniczy dostępu do kredytów mieszkaniowych w takim wymiarze jak to opisują media. Ograniczeniom podlegać będzie jedynie wybujała hojność co poniektórych banków i ich pęd do zdobycia jak największego kawałka rynku oraz nadmierny apetyt klientów na pożyczane od banków pieniądze. Deweloperzy - zdaniem mediów - boją się, że klientów za chwilę przestanie być stać na nowe mieszkania. Dlatego zakładają, że Rekomendacja T to źródełko, z którego czerpać trzeba teraz bo wkrótce wyschnie.
Teraz albo nigdy
Deweloperzy, którzy po kilkunastu chudych miesiącach zauważyli w końcu sposób na zwiększenie sprzedaży mieszkań, zachowują się niekiedy jak w amoku. Znaleźli prosty sposób na zwabienie i omamienie zagubionego w gąszczu doniesień o złej Rekomendacji T klienta. Sposób polega na przestraszeniu klienta tym, że jeśli nie zaciągnie kredytu teraz, to po wprowadzeniu Rekomendacji T już go nie dostanie, albo dostanie o wiele mniejszy, a wtedy nici z mieszkania. I na dowód pokazują klientowi cudowny apartament, niewiarygodnie duży, który jest w zasięgu ręki, jeśli klient zdecyduje się teraz (!) oraz klitkę, na którą będzie go stać (lub nie) jeśli z decyzją o kredycie szanowny klient zwlekał będzie zbyt długo. I sprzedaż rośnie, i dzienniki piszą o boomie w budownictwie, i wykorzystywaniu przez sprytnych klientów czasu na zaciąganie rozsądnych kredytów, etc…
S, czyli znowu o kredytach walutowych
Za chwilę krytyki doczeka się również nowelizacja do Rekomendacji S, która wzburzyła jak dotąd jedynie środowisko niektórych doradców kredytowych i domorosłych analityków finansowych. Deweloperzy chyba jeszcze nie zaskoczyli o co w niej chodzi i nie wykorzystują jej w swoich kampaniach marketingowych.
Klienci i bankowcy zachowują spokój. Dzienniki jeszcze też. O ile jednak klienci banków nie mają wpływu na decyzje KNF, o tyle ze zdaniem bankowców nadzór będzie się liczył. Bankowcy natomiast spokojnie analizują projekt i w przyszłym tygodniu przedstawią swoje zdanie.
Nowelizacja przewiduje utworzenie limitów na udzielanie kredytów walutowych. Banki nie powinny zgodnie z nimi udzielić więcej kredytów walutowych niż 50 proc. wartości portfela kredytów na zakup nieruchomości. Taki mechanizm ograniczy ryzyko banków i to banki właśnie mają tym razem podlegać ochronie, a nie klienci.
oprac. : Małgorzata Alicja Dudek / Gazeta Bankowa